Autor: mgr Tomasz Łakomski

Zajęcia językowe powinny być ze względu na swój wygląd i przebieg inne niż pozostałe, typowe zajęcia szkolne . Języki posiadają warstwę słowno – gramatyczną, która wymaga formalnego instruktarzu, ale przede wszystkim uczący się powinni język chłonąć aby w przyszłości go używać. Zajęcia posiadają więc dwojaką funkcję i powinny być przeprowadzane bardzo skrupulatnie, w odpowiedniej atmosferze. Jak pisze Joachim Appel (1995) lekcje językowe okazują się być zajęciami w których bardzo ważną kwestią jest utrzymanie dużej kontroli przez nauczyciela. Pisze on dalej, iż zajęcia z literatury czy nauk społecznych, gdzie wręcz pożądanym jest aby uczestniczący w dyskusji wyrażali swój pogląd na daną kwestię, mogą odbywać się na bardziej partnerskich zasadach. Jeśli jednak w grę wchodzi kwestia poprawności gramatycznej czy właściwej wymowy, a jednocześnie stworzenie atmosfery w której uczący się mogą ‚zanurzyć się w język’ partnerstwo nabiera nieco innego wymiaru.. Strukturalna organizacja języków, jak podaje (cf Sauer 1985), na co powołuje się Appel (1995), jest powodem iż zajęcia językowe muszą się charakteryzować dość dużą dyscypliną. W zajęciach strukturalnych wykonanie jednego ruchu w kierunku, w drodze do wykonania zadania wymaga podjęcia szeregu innych, wcześniejszych. Zajęcia strukturalne to jak wspinanie się po drabinie, żeby dostać się na szczebel drugi, trzeba najpierw stanąć na szczebel pierwszy. Zajęcia z taką strukturą muszą charakteryzować się zwiększoną dyscypliną i jak podaje Bohnsack, na którego powołuje się Appel (1995), w swoich badaniach zajęcia językowe i matematyka to przedmioty które powinny się charakteryzować zwiększoną dyscypliną. Nauczyciel musi w związku z tym przyjąć autorytarną rolę, w celu utrzymania właściwej dyscypliny, chociaż nie zawsze może mieć na to ochotę, co bardzo często staje się to powodem głębokiej frustracji ze względu na rozbieżność pomiędzy stawianymi wymaganiami, dotyczącymi dyscypliny, a możliwością ich spełnienia. Leuschner i Schrimer (1993), na których powołuje się Appel (1995), piszący o zdrowiu i kondycji psychicznej nauczycieli, powodów frustracji nauczycieli doszukują się właśnie w obowiązku utrzymania dyscypliny w klasie nałożonym przez społeczeństwo a możliwości spełnienia owego obowiązku. Ustalenie przez nauczyciela pewnych form dyscypliny nie musi koniecznie oznaczać iż nauczyciel ma jakieś potrzeby dominacji które praktykuje podczas zajęć, jak bardzo często interpretuje to młodzież. Joachim Appel (1995) w swoich notatkach poczynionych podczas pierwszych latach nauczania opisuje przypadek Olivera który dyscyplinę zajęć odbierał jako formę dominacji dorosłych nad dorastającymi, którą to formę zdecydowanie odrzucał przeszkadzając w zajęciach. Nie pomyślał, i rzadko kiedy młodzież zdaje sobie sprawę, że wprowadzanie dyscypliny może być po prostu formą samoobrony, próbą przeżycia, podyktowana faktem, że w klasie w której nie ma dyscypliny, niewiele można zrobić. Appel (1995) pisze iż nauczyciele podczas prób ustanowienia kontroli, dyscypliny mogą jawić się jako ‚masters of the situation’ dyktatorzy którzy próbują zdominować atmosferę w klasie. Jak pisze dalej jednak, dyscyplina w klasie nie jest wyrazem władzy nauczyciela ale reakcją na niepewność w klasie w której nauczyciel może stracić kontrolę i nie być w stanie pełnić swoich funkcji. Postawa nauczyciela jest reakcją na sytuację którą tworzą sami uczący się. Wiem z własnego doświadczenia, że w grupach gdzie uczący sami sobie narzucają dyscyplinę, gdzie współpracują nie ma żadnej potrzeby dyscyplinowania. Takich grup nie ma jednak wiele, nauczyciel staje więc najczęściej przed wyzywającym zadaniem ‚radzenia sobie z młodzieżą’. Trudnym jest to w krajach takich jak na przykład Polska, gdzie języki obce w dalszym ciągu traktowane są jako zajęcia lużne takie jak informatyka, czy religia (jak mają się do tego powyższe badania które stwierdzają iż języki powinny charakteryzować się podwyższoną dyscypliną). Młodzież zazwyczaj udaje się na powyższe przedmioty aby odpocząć po matematyce a przed chemią. Z relacji młodzieży i moich własnych doświadczeń wiem że na języku angielskim bardzo często odrabia się prace domowe z innych ‚ważniejszych’ przedmiotów, udziela się towarzysko a przede wszystkim wykańcza się nauczyciela który oprócz negatywnych ocen nie ma żadnych możliwości obrony. Nie było tak kiedy chodziłem do szkoły podstawowej czy też średniej. Kiedy zaczynałem język rosyjski, w połowie lat osiemdziesiątych, byłem w piątej klasie. Jeszcze zanim mieliśmy okazję odbyć pierwszą lekcję z relacji starszych roczników wiedzieliśmy że na lekcjach rosyjskiego nie będzie łatwo. Wizje absolutnej dyscypliny, kar cielesnych, totalitarnego zastraszenia pojawiały się najczęściej w relacjach starszych kolegów. Rzeczywistość potwierdziła relacje starszych kolegów, na lekcjach rosyjskiego był zawsze największy porządek i na lekcje te najbardziej baliśmy się chodzić Nie przez przypadek użyłem powyżej określenia ‚totalitarny’ ponieważ wskutek nałożenia się kilku faktów lekcje rosyjskiego funkcjonowały wśród nas jako najbardziej namacalny (oprócz pustych pułek w sklepach) objaw socjalizmu w Polsce. Tak jak dorośli Polacy bali się władzy tak my baliśmy się rosyjskiego i pani od rosyjskiego. Zajęcia jednak prowadzone były słabo i niewiele na nich skorzystaliśmy, sama dyscyplina nie nauczyła nas języka obcego, jednak nie o metodologii przeprowadzania zajęć chciałem tu mówić, tak jak nie chcę twierdzić, iż zajęcia z rosyjskiego wszędzie prowadzone były w ten sam sposób, jestem przekonany, że gdzie indziej przeprowadzane były lepiej i w przyjemniejszej atmosferze. W rozdziale tym przede wszystkim chciałem wskazać na fakt, że zajęcia językowe powinna charakteryzować zwiększona dyscyplina a charakteryzuje je wielokrotnie bałagan który uniemożliwia nauczenie się języka obcego. Dyscyplina powinna być obecna na zajęciach języka obcego nie jako wyraz dominacji nauczyciela ale jako niezbędny element wzajemnej interakcji uczących się i nauczyciela w dziele edukacyjnym. Zajęcia językowe, podobnie zresztą jak jakiekolwiek inne fragmenty życia w które uwikłani są ludzie, a nawet bardziej, wymagają pewnych zasad na bazie których współpraca może rozwijać się owocnie bez zagrożenia bałaganem, niezrozumieniem, brakiem efektów. Owe zasady mogą być określone poprzez ustanowienie pewnego określonego przebiegu zajęć i jednoczesne nadanie uczącemu i uczącym się pewnych ról określonych we wspomnianym wcześniej scenariuszu zajęć, na przykład, których przestrzeganie zapewni płynny, nawzajem się uzupełniający przebieg zajęć. Zajęcia bowiem pozostają jedną z niewielu form przygotowującą nas do funkcjonowania w języku obcym w prawdziwym życiu. Jak pisze Appel (1995) ‚Od nauczycieli wymaga się aby przygotowywali uczących się do funkcjonowanie w realiach poza szkołą, w prawdziwym życiu’. Jeśli na zajęciach nie będziemy postępować tak jak na przykład w prawdziwej rozmowie z obcokrajowcem po angielsku, czy też na egzaminie, to dlaczego niby póżniej uczący się mieliby postępować poprawnie w prawdziwej rozmowie czy też na egzaminie. W prawdziwej rozmowie nie możemy poprosić rozmówcy aby nam coś przetłumaczył na język Polski, podobnie jak na egzaminie nie możemy zapytać na przykład co znaczy któreś ze słówek. To wiemy z życia. Zajęcia powinny w sposób wierny odwzorowywać sytuacje którym musimy stawić czoła w prawdziwym życiu/ na egzaminie. Zajęcia językowe na które decydujemy się uczęszczać powinny być symulacją funkcjonowania w życiu prawdziwym. Nie jest to możliwe bez dyscypliny przeprowadzania zajęć, która to nie może się kojarzyć się ze zniewoleniem, jednak bez której nauczenie się języka obcego stoi pod dużym znakiem zapytania. Nauczyciel powinien w wypadku wyjątkowo trudnych grup starać się zrozumieć, że dorastanie to trudny okres w życiu młodych ludzi, gdzie nauczyciel nie cieszy się już takim szacunkiem jakim cieszy się u młodszych dzieci. Nie jest to jednak stan który będzie trwał zawsze, przynajmniej w większość przypadków. Świadomość, że młoda, butna i buntująca się osoba przeistoczy się kiedyś w świetle doświadczenia życiowego w kooperatywnego, "właściwie" postępującego dorosłego pomoże zdyscyplinować ale także zrozumieć złożoność procesu postępowania z uczącymi się. Joachim Appel (1995) opisuje dorastanie jako ‚a long dark tunnel’ – długi ciemny tunel który jednak nie trwa w nieskończoność i kiedyś się kończy. Pisze dalej Appel, że pomagało mu w utrzymywaniu dobrych kontaktów z uczącymi się spotykanie byłych uczniów po latach. Opisuje przykład Anny, buntowniczki w czasach szkolnych która przeistoczyła się w wyrozumiałą, przyjazną kobietę. Konkluduje Appel mówiąc iż powyższa świadomość nie jest w stanie załatwić codziennych problemów w klasie ale pomaga spojrzeć na codzienność życia w klasie z pewnej perspektywy. Kiedy korygujemy młodych, mimo iż jest to dla nich w chwili obecnej powód do buntu, kiedyś zrozumieją że mieliśmy rację. Z drugiej jednak strony, kiedy rozmawiam z nauczycielami innych przedmiotów których uczę angielskiego, często stwierdzają oni że łapią się na tym że na moich zajęciach zdarza im się na moich zajęciach postępować w sposób który skrytykowaliby u swoich uczniów. Może się zdarzać, że nauczyciel będąc tak długo ‚z drugiej strony’ zapomnieli jak to jest być uczniem, i często uczący się reaguję w pewien sposób, niejako broniąc się, tak jak często nauczyciel broni się przed uczącymi się. Appel (1995), doświadczony już wówczas nauczyciel postanowił wcielić się w role uczącego się, uczestnicząc w lekcjach chińskiego przez kilka dni. Opisuje jak to poczuł się urażony kiedy nauczyciel nie wyegzekfował od niego zrobionego zadania, tłumacząc się brakiem czasu, pisze dalej że jako nauczyciel zrobiłby dokładnie to samo ale w tej chwili, będą uczniem chciał pochwalić się jak dobrze zrobił zadanie, i to że nie było mu to dane spowodowało u niego reakcję gniewu. Pisze dalej że jako uczeń przypomniał sobie typowe odczucia uczących się takie jak; obawa przed byciem nagle wywołanym do odpowiedzi, obawa przed robieniem błędów, obawa przed tym jak nauczyciel nas poprawia, szyderstwem ze strony innych uczących się. Opisuje również że ucząc się porównuje się do innych, żeby zobaczyć czy wszystko jest z nim dobrze. Ostatecznie uważam, ze pomimo faktu że nauczycieli i uczących się czasami dzieli konflikt interesów, to globalny cel jest oczywiście jeden dla jednych jak i drugich. Harmer (2003) przytacza Torp który podobnie twierdzi, że nauczanie, uczenie się to pewnego rodzaju kompromis pomiędzy uczącymi się a nauczycielem. Twierdzi on, że nawet jeśli uczący się i nauczyciel pochodzą z tego samego miasta, dzielnicy, tej samej grupy społecznej, i tak funkcjonują na dwóch różnych światach, świecie nauczyciela i świecie uczących się- kompromis, a także próba zrozumienia drugiej strony jest nieodzowne. Dlatego też, uważam, że ważnym jest, aby nauczyciel wskazał uczącym się, że uczący się i nauczyciel stoją po jednej stronie barykady i w całym procesie edukacyjnym uczący się i nauczyciel powinni jako zgrana grupa pukać do arkanów wiedzy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *